http://www.tlpoker.pl/


LP international Poland latinoamerica Iceland    Kontakt            Użytkownicy: 90 Aktywnych, 0 Zalogowanych - Godzina: 03:32
Poker Nowości








TLP Avatary Pokerstars:


Peaceful Grinder

Nowy na TLPoker? Zarejestruj się za darmo!
rss
Jarosław Psikutas
  makan18, Oct 16 2017

"W życiu musisz być rekinem jeżeli nie chcesz żeby dopadły cię inne rekiny."

Cytat z jednego z najwybitniejszych obrazów w historii polskiej kinematografii wydaje się idealnie odzwierciedlać sytuacje panującą w świecie pokera. Wystarczy niewielki spadek dyspozycji aby nasi przeciwnicy wyczuli, że nasza gra odstaje od tego co jesteśmy w stanie prezentować w momentach gdy nasza forma jest optymalna. Początek października nie był dla mnie zbyt udany, bardzo ciężko było mi się zmusić do gry, a gdy już to następowało jakość mojej gry znajdowała się w dolnej granicy spektrum. Jednak w toku swojej kariery, przyzwyczaiłem się już do tego, iż ciężko całkowicie wyeliminować okresy niższej produktywności.
Powrót do dobrej dyspozycji po eskapadzie do Ameryki był natomiast znacznie szybszy niż się tego spodziewał, nastąpił płynniej niż miało to miejsce po wizycie na dalekim wschodzie. Mimo wszystko w Vegas popracowałem trochę żetonami, a więc przerwa od pokera była jednak sporo krótsza.

W końcu zacząłem regularnie pracować nad grą "poza stołami". Mając dobre wyniki łatwo popaść w samozadowolenie i lekceważyć ten element pokerowej kariery. Przez lata lenistwo w edukacji uchodziło mi płazem toteż ciężko było mi się zmusić do poświęcania czasu na dokształcanie się. Jednakże zawsze jest miejsce na poprawę i podniesienie swojej gry na wyższy level. W moim wypadku największe pole do poprawy to na pewno gra preflop, którą zaniedbywałem przez lata unikając pracując nad leakami, których byłem świadom. O ile gra postflop w moim odczuciu jest znacznie bardziej intuicyjna, o tyle grze preflop warto poświęcić czas "in da lab". Dlatego staram się stworzyć optymalna strategię , biorąc pod uwagę wiele czynników: tendencje 3betowania i callowania graczy z blindów gdy jestem na BTN itd, range który powinienem otwierać z CO zależnie od tego kogo mam po swojej lewej, etc.

Wartością dodaną w tym wypadku jest również to, że im moja gra jest silniejsza od strony taktycznej tym mocniejszy jest mój mindset. W "The Mental Game of Poker' Jared Tandler stwierdził, iż bardzo często tilt jest wynikiem niewystarczającej wiedzy teoretycznej, w moim wypadku stwierdzenie to jest bardzo akuratne. Zamiast bić głową w ścianę i irytować się na to, że nasi przeciwnicy dostosowują się do naszej strategii, warto popracować nad stworzeniem strategii, która będzie w odpowiedzią na gameplan naszego rywala.

Kolejną zmianą jaka nastąpiła w mojej grze w ostatnich miesiącach jest jeszcze większa manipulacja sizingami niż do tej pory. Wiele lat temu gdy populacja regów ciągle cbetowała 2/3p lub nawet shovowała w 4b potach zacząłem stosować microsizingi będąc przekonanym o tym, iż daje mi to znaczenie większe pole manewru w rozgrywania swojego rangu. Są spoty w NLH gdy nasze FE jest praktycznie takie samo w sytuacji gdy betujemy 2/3p a 1/2p, a różnice w EV zagrania przy obniżeniu naszego sizingu będzie bardzo znaczące i wpłynie wymiernie na nasz całkowity winrate.

Kilkoro z was pytało mnie o prywatne treningi, ponownie dziękuje za zainteresowanie, ofertę postaram się prawdopodobnie wystawić na początku przyszłego roku. Sierpień oraz wrzesień były dla mnie bardzo intensywne, musiałem poświęcić sporo czasu oraz przede wszystkim energii inwestycją w nieruchomości które powziąłem. Obecnie praktycznie wszystko mam podopinane i wydaje się iż spokój ducha powraca z powrotem do mojego domostwa. Ponadto muszę zdecydować jaka forma bardziej będzie mi odpowiadała, czy będą to treningi godzinowe czy formuła staking+coaching, jednakże będę raczej zainteresowany współpracą długoterminową, aniżeli udzielaniem lekcji w wymiarze kilkugodzinnym.

Na koniec przyjemne obrazki, graf z ostatnich 2 miesięcy, prawie 50k w post rakeback ev to bardzo przyjemne wynik, niestety złodzieje oszukiwali #polish_curse.



Relacja z wyprawy do Kanionu, coming soon...



Z fartem.

https://www.facebook.com/lifeontherush/



0 votes

Komentarze (0)


Viva Las Vegas
  makan18, Sep 07 2017

Przez wiele lat, zwłaszcza na początku mojej przygody z pokerem, wyprawa do Las Vegas w stanie Nevada i udział w World Series of Poker, były marzeniami które popychały mnie do tego aby stawać się coraz lepszym graczem. Chociaż od paru lat nie śledzę co dzieję się w pokerowym świecie, lata wstecz odliczałem dni pozostałe do pojawienia się kolejnych epizodów z ME WSOP.

2 lipca po uprzednim spakowaniu walizki, która po raz pierwszy w historii moich podróży interkontynentalnych nie zawierał monitora stanowiącego 70% jej wagi, udałem się do Ameryki, licząc na to, iż być może w tym roku spełnie swoje młodzieńcze marzenie o zdobyciu złotej bransoletki. Na lotnisku Las Vegas Mccaran wylądowałem o godzinie 12 czasu lokalnego. Po godzinnym oczekiwaniu w kolejce, zostałem oficjalnie wpuszczony do ojczyzny Myszki Miki. Po zaledwie kilkunastominutowej jeździe taksówką, dotarłem do mojego lokum na czas pobytu w USA - apartamentu w Palms Place.

+ Pokaż tekst +




Już w dzień po przylocie wziąłem udział w evencie nr. 63 , No-limit Holdem 1k$. Do turnieju wjechałem z late rega, pod koniec 2 levelu. Nie gram mtt online, jednakże gdybym miał porównać poziom do turniejów w sieci, to początkowe fazy są za pewne na poziomie tych za 10$. Przez pierwsze kilka godzin miałem na stole samych amatorów, Amerykanów w średnim wieku oraz grających wesołego pokera młodych ludzi z kraju nad Sekwaną. Ostatecznie odpadłem w połowie day2, gdy wrzucone za 13bb TT nie utrzymało się w pojedynku przeciwko AKo. Za swój występ otrzymałem 2500$, a więc początek był obiecujący.

Event 68, 3k$ No-limit Holdem, był kolejnym turniejem, w którym wziąłem udział. Wylosowałem po raz kolejny bardzo łatwy stolik, m.in przez pierwsze 2 levele miałem na stole "empty seat", jednak po jakimś czasie gracz widmo został przeniesiony do innego stolika. Spodziewałem się, iż w turnieju za 3k$ poziom będzie już znacznie wyższy, jednak nic bardziej mylnego. Żeby ukazać skalę zjawiska podzielę się z wami jedną z rąk.

CO - otwiera minbetem
BB(hero) - Q3cc, gramy defend na 20 blindach.

FLOP QT6ss, przeciwnik gra cbet pod pot, Hero calls.
TURN 2x - I rywal gra praktycznie snap all-in. Gram call i przeciwnik odslania K5hh... gg

Do dnia drugiego przystępowałem mając 28bb. Jadać taksówka do kasyna zastanawiałem się jak nieprzyjemne musi to być uczucie, gdy odpada się po kilkunastu minutach od rozpoczęcia turnieju. I rozważania te stały się samospełniającą przepowiednia.
Odpadłem w piątej ręce po zagraniu squeeze/call z BTN dzierżąc AQo. Do dziś nie jestem pewien czy było to poprawne zagranie. Jednakże zaraz po turnieju byłem przekonany, iż mówiąc po staropolsku zjebałem i postanowiłem, że moja przygoda na WSOP dobiegła końca.


+ Pokaż tekst +




Postanowiłem wcieli w życie drugą część planu , a więc wyprawy turystyczno-krajoznawcze oraz uczty kulinarno-alkoholowe. Miejscem realizacji drugiego celu, były przede wszystkim obiekty Cosmopolitan Las Vegas oraz Forum Shops at Caesars. Muszę stwierdzić, iż Las Vegas nie bez kozery nosi miano "światowej stolicy rozrywki". Mnogość atrakcji, które można spotkać w tym mieście jest powalająca. Umieszczenie pod jednym dachem, ekskluzywnych sklepów, restauracji oraz kasyna powoduje, iż każdy znajdzie coś dla siebie. Podczas jednego z wieczorów miałem okazję poznać polską ekipę MTT, i po raz kolejny okazało się, iż Polska młodymi kulturalnymi ludźmi stoi. Po dosyć ryzykownym początku w postaci ostryg zapiekanych w parmezanie, przyszła pora na bardziej staropolskie wybory, a więc krówkę z rusztu oraz wódeczkę z red bullem.


+ Pokaż tekst +



Po nasyceniu polskich genów odpowiednią ilością alkoholu, postanowiłem wypożyczyć samochód i zrealizować przedsięwzięcie pt. "hit the road".

Na pierwszy ogień poszła tama Hoovera, znajdująca się na granicy stanów Nevada oraz Arizona. Cud inżynierii wybudowany w 1936 roku, którego budowa trwała 5 lat, a koszt powstania, w przeliczeniu na obecne ceny wyniósł 700 milionów dolarów. Dwa i poł miliona metrów sześciennych betonu, będące odzwierciedleniem odwiecznej walki człowieka z siłami natury. Tama ma wysokość 224 metrów, co sprawia iż jest prawie tak wysoka jak Pałać Kultury i niemal trzy razy wyższa od zapory na Jeziorze Solińskim.

+ Pokaż tekst +




Kolejny celem podróży była Dolina Śmierci w Kalifornii. Miejsce występowania ekstremalnych temperatur, jedno z najmniej przyjaznych dla wszelkich form życia miejsce na ziemi. 10 lipca 1913 roku odnotowano tam najwyższą do tej pory temperaturę na naszej planecie, słupki rtęci zatrzymały się wówczas na 134 stopniach! (Na szczęście w Farenhaitach, w Celciuszach było "zaledwie" 56.7 ). Jedną z głównych atrakcji w Parku Narodowym Doliny Śmierci jest Badwater, słone jezioro położone 86 metrów poniżej poziomu morza. Przechadzanie się po tym akwenie, można porównać do przyłożenia twarzy do otwartego piekarnika, gdy włączona jest funkcja termoobiegu. Po spędzeniu tam zaledwie godziny, w końcu przekonałem się dlaczego ludzie tak szybko umierają na pustyni gdy są pozbawieni wody. Jednakże zabójcze warunki zdają się nie przeszkadzać uczestnikom ultramarotonu, rozgrywanego corocznie w połowie lipca. Odbywa się on na liczącej 217 km trasie z Doliny Śmierci do Mount Whitney. Rekord trasy należy do Brazylijczyka Valmira Nunesa, który w 2007 roku pokonał ją w czasie poniżej 23 godzin.


+ Pokaż tekst +




O wyprawię do Wielkiego Kanionu oraz sierpniu przy wirtualnych stołach w kolejnym wpisie. Na zakończenie zachęcam ponownie, do polubienia mojego funpaga na FB.


https://www.facebook.com/lifeontherush/


Z fartem.




0 votes

Komentarze (0)


Na półmetku
  makan18, Aug 14 2017

Po wielu latach zwlekania postanowiłem w końcu "przeprosić się" z portalami społecznościowymi i założyć funpage. Biorąc pod uwagę, iż bloguję na kilku portalach sam proces dodawania postów jest czasochłonny. Do końca roku będę blogował w obecnej formie prowadząc równocześnie FP, jednakże być może od przyszłego roku przerzucę się już całkowicie na media społecznościowe. Oczywiście zachęcam do naciśnięcia magicznego przycisku "like"

https://www.facebook.com/lifeontherush/


Pierwszy tydzień przy stołach, po powrocie z azjatyckiej podróży, był bardzo ciężki. Nie potrafiłem odnaleźć się w najprostszych sytuacjach, znużenie pojawiało się po zaledwie 2 godzinach gry. Problemem w braniu dłuższego urlopu od pokera jest fakt, iż po tak długiej rozłące trzeba uczyć się gry niemalże na nowo. Człowiek rdzewieje, automatyzmy ulegają zatarciu, zaczyna się kwestionować swoje decyzje w najprostszych sytuacjach, "instynkt kilera" zostaje gdzieś zatracony. Dodatkowo pojawia się nieco irracjonalna obawa, iż być może utraciliśmy to na dobre, iż już nigdy nie będziemy w stanie grać na takim poziomie jak przez rozłąką z karcianym biznesem.

W maju sprawy zaczęły nabierać lepszego obrotu. Wróciłem do swojej optymalnej formy, w czym na pewno pomógł fakt, iż był to mało wariancyjny miesiąc. Niestety w czerwcu sytuacja była zgoła odmienna. Po pierwsze gry były katastrofalne, słabi gracze zapadli się pod ziemię, znacznie przybyło natomiast graczy regularnych, w większości migrujących prawdopodobnie z P*, po wprowadzeniu systemu szkatułek niespodzianek. Od zawsze miałem problem z utrzymaniem koncentracji, gdy nie mam wystarczająco akcji. Parę lat wstecz rozgrywałem ponad 700 rozdań na godzinę, obecnie średnia to ok 300 rozdań, przy czym zdarzają się dni, po 100-150. Podczas takich sesji bardzo ciężko o utrzymanie koncentracji i zmuszenie się do siedzenia przed komputerem. Do tego czerwiec był tragiczny pod względem wyniku z gry, pierwszy w karierze z pięciocyfrowym minusem. Co prawda wg EV byłem praktycznie na 0, jednakże ciągle nie było to nic przyjemnego. Do tego bardzo dużo tiltowałem, zdecydowanie zbyt dużo. Bad run oraz słaba jakość gier zebrały swoje żniwo, do kosza poszło prawdopodobnie ok 5k$ w wyniku totalnych speewów. " I believe whatever doesn`t kill You, simply makes you... stranger" jak mawiał poeta

Brak szans na powrót południowych rynków do wspólnej puli graczy, nie napawa optymizmem. Wielokrotnie pojawiała się informacja, iż być może UK dołączy do tej inicjatywy, jednakże z ostatnich informacji wynika, iz Brytyjczycy nie zdecydowali sie na taki krok. Nie pozostaje nic innego jak tylko robić swoje i być może zbadać ofertę coraz popularniejszych poker roomów z tzw. rynków wschodzących.

Jednakże reasumując, pierwsza połowa roku była bardzo udana. Co prawda rozegrałem 440 z 500 planowanych godzin, jednakże wynik był bardzo zadowalający. Ostatecznie wg EV wygrałem prawie 85k$ post rakeback i wydaje się iż osiągnięcie 150k$ profitu jest całkiem realne. Do tego spędziłem fantastyczne 4 tygodnie w Azji, na pewno w przyszłości niejednokrotnie wrócę w ten zakątek świata.

https://scr.hu/m7dnz8

Na początku czerwca zdecydowałem się iż udam się na swoja pierwszą podróż do Las Vegas. W planach było zagranie w eventach za 1k$ i 3k$ i jeżeli forma by dopisywała, połakomienie się na udział w Main Evencie. Do tego planowałem trochę pozwiedzać, gdyż w niedalekiej odległości znajduje się Wielki Kanion, przyrodnicze marzenie mojego dzieciństwa. O tym jak potoczyła się ta wyprawa w następnym wpisie.

Z fartem.




0 votes

Komentarze (0)




Następna strona



Bonusy pokerowe


Streamy pokerowe



Copyright © 2017. TLPoker.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację jego regulaminu.
Serwis przeznaczony jest wyłącznie dla polskojęzycznych obywateli państw, w których uczestnictwo i reklamowanie pokera internetowego jest legalne.
Kontakt Mapa strony LiquidPoker